Categories
Z mojego życia

Co u mnie przed egzaminami i obroną licencjatu? Może od jesieni studia w Poznaniu.

Cześć wam. Ten wpis powstaje bardzo spontanicznie, bo przygotowuję się do egzaminów końcowych, które mam w poniedziałek i wtorek. Robię na pewno mniej niż powinienem, ale najwięcej, ile jestem w stanie, i w tej chwili po kolejnym przeczytaniu notatek z polskiej morfologii stwierdziłem, że ileż można. I tak już odwróciłem sobie dzień i noc, co zamierzam uporządkować z pomocą melatoniny tuż po egzaminach, wierzę, że pomyślnie zdanych.
W dużym skrócie, co u mnie? Latem byłem przez miesiąc z czymś w Lipsku i na Łużycach, gdzie udało nam się wreszcie chociaż trochę poznać się z ludźmi, których znałem wcześniej tylko online. Na koniec stypendium w Lipsku moim obowiązkiem było przygotowanie prezentacji i pracy, pisałem o łużyckim brajlu i możliwościach z nim związanych. Możliwe, że to się przerodzi w projekt, który zawierać będzie stworzenie tablic brajlowskich dla obu języków łużyckich i syntezy mowy, nie wiem jeszcze w jakiej kolejności, bo to zależy od okoliczności. Na Łużycach byłem później na wycieczce organizowanej przez fundację, która oferuje właśnie to stypendium. Było bardzo ciekawie i intensywnie, ale nie pamiętam już wszystkiego i musiałbym się i tak rozpisać. Żeby nie zanudzać was historią i innymi faktami, wspomnę tylko, że np. poznałem dwie dziewczyny z Polski studiujące na akademii muzycznej, które grały na skrzypcach i wiolonczelli na ulicy w Budziszynie, ja pomyślałem, że mogą być Serbołużyczankami, bo oni są często uzdolnieni muzycznie, wrzucając im 2 euro powiedziałem im po łużycku „proszę bardzo”, a one odpowiedziały po polsku. Druga ciekawostka jest taka, że w Budziszynie bardzo mi się podobało słuchanie czeskiego radia tak po prostu na FM-ie, bo w miarę blisko jest mocny nadajnik Liberec Ještěd.
Kolejnym osiągnięciem w ramach stypendium jest uzyskany certyfikat z górnołużyckiego na poziomie B2, a pod koniec września mam ten sam egzamin z dolnołużyckiego, póki mam to jeszcze w głowie. Tłocćo mě palce, daś to wšykno derje zwónoźijom. Znaczy się trzymajcie kciuki, żebym dał z tym wszystkim radę.
Po powrocie z Łużyc zostałem już całkowitym zaszczepieńcem, wróciłem do grania z zespołem i zacząłem przygotowywać się do tych nieszczęsnych egzaminów państwowych. Zawierają one test z polskiego, polskie językoznawstwo, i dalej uwaga, historię i literaturę polską, słowacką
oraz węgierską XIX i XX wieku. Pytałem kolegę, który zdawał te egzaminy ze 2 lata temu, i dowiedziałem się od niego, że również wykładowcy zdają sobie sprawę, że ten kierunek nie jest dobrze zrobiony i że jest tego za dużo. Nie zależy mi na ocenie, ale zależy mi, żeby zdać. Pracę licencjacką raczej obronię, chociaż też nie było łatwo i to głównie dlatego, że promotor nie miał czasu z całkiem poważnych przyczyn rodzinnych, ale nie był w stanie napisać mi, że nie mogę liczyć na niego jako promotora. Co się napłakałem, to moje, ale ważny jest wynik.
Jeśli zdam, to czekają mnie od października studia w Poznaniu na polonistyce z domieszką slawistyki. Nie planowałem tego, ale dzięki kilku zbiegom okoliczności prawdopodobnie dostanę się na międzywydziałowe studia humanistyczne i społeczne z polonistyką jako kierunkiem wiodącym, ale będę mógł dobierać sobie też przedmioty z innych kierunków, dzięki czemu będę mógł napisać pracę magisterską o języku międzysłowiańskim. Też jestem ciekaw, co to będzie. Drugi nabór na zwykłą filologię polską tak po prostu trwa jeszcze przez parę dni i nie wiem, czy też się nie zapiszę. W każdym razie jeśli się uda, to nadejdzie rewolucja w moim życiu. Zastanawiam się już teraz, co to będzie. W międzyczasie planuję jeszcze wyjazd do Krakowa i na Łużyce m.in. w związku właśnie z certyfikatem językowym, o którym pisałem, ale jestem bardzo ciekaw, co przyniosą mi właśnie studia w Poznaniu, może kolejne kontakty, a może w ogóle wreszcie drugą połówkę? Kto wie.
W skrócie to tyle. Poznałem na Łużycach trochę ludzi uzdolnionych muzycznie, tak jak pisałem, i bardzo bym chciał, żeby powstała z tego jakaś współpraca pomiędzy nimi i częścią z was, moi drodzy czytelnicy, bo my na pewno mamy muzycznie wiele do powiedzenia w różnych gatunkach, nieprawdaż?
Życzę miłej reszty kończącego się lata, trzymajcie za mnie kciuki i do następnych wpisów.

4 replies on “Co u mnie przed egzaminami i obroną licencjatu? Może od jesieni studia w Poznaniu.”

No, to się kolega rozwija. 😀 Trzymam kciuki zaciśnięte na różańcu, jak mówi mój znajomy ksiądz, żeby egzaminy były zdane bardzo dobrze.

Jak to co los przyniesie? Robercik, przede wszystkim będziesz mnie musiał oglądać nieco częściej. Mam nadzieję, że to przetrwasz. 😛

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *