Categories
Piosenki i moje skojarzenia z nimi

Style – Krásný léto přijde (Ładne lato przyjdzie). Czeski eurodance z lat 90.

https://www.dropbox.com/s/apwi7gjhzig5aba/Style%20-%20Kr%C3%A1sn%C3%BD%20l%C3%A9to%20p%C5%99%C3%ADjde.mp3?dl=1

Categories
Piosenki i moje skojarzenia z nimi

Nowa bałkańska twórczość ludowa nie przestaje mnie przerażać i zaskakiwać. Uwaga, niecenzuralne.

Categories
Piosenki i moje skojarzenia z nimi

Mirka Brezovská – Dievča neplač (słowacka piosenka z lat 80.)

Podejrzewam, że zrozumiecie albo większość tekstu, albo wszystko.
Oryginał:

Nowsza wersja:

Categories
Z mojego życia

Co tam u mnie na początku lata? O moim udziale w filmie i nie tylko

Cześć wam wszystkim. Już od dłuższego czasu nie odzywałem się do was z relacjami, co tam u mnie. Teraz znowu po jakimś czasie jest ten moment, kiedy do uczelnianych spraw się nie chce, pogadać też nie ma z kim, do słuchania też nic takiego nie mam, czyli nie mam co robić, a wyjątkowo chce mi się robić co innego. 😀 Dlatego poniżej postaram się trochę opowiedzieć o wydarzeniach z kilku ostatnich miesięcy.
Dopiero teraz zobaczyłem, że ostatnia tego typu relacja była na początku semestru, co troszkę mnie zaskoczyło, ale mam nadzieję, że dam radę. 😀 Jeśli chodzi o uniwersytet, skończył się prawdopodobnie ostatni semestr moich studiów licencjackich, w którym miałem cokolwiek na uczelni. Teraz czeka mnie praca licencjacka, ale z powodu Erasmusa w Warszawie postanowiłem przedłużyć studia o rok, co oznacza, że w tym roku akademickim zapisałem się na wszystkie przedmioty, na które trzeba było, a w następnym będę już tylko pisał licencjat oraz czytał do dwóch egzaminów z literatury. Dokładniej mówiąc, do pierwszego będę czytał teraz w wakacje, podejdę we wrześniu, a do drugiego potem jesienią, żeby podejść w styczniu. Oznacza to jednak, że będzie też sporo czasu na wiele innych rzeczy, czyli jak ja to mówię, można będzie szaleć. 😀 W licencjacie chciałbym porównać nazwy instrumentów muzycznych w czeskim i polskim np. z punktu widzenia etymologicznego, czyli ich pochodzenia. Wierzę, że na te dwadzieścia kilka stron to wystarczy. Chciałem pisać coś o swoich ulubionych gwarach, ale moja przyszła promotorka powiedziała mi, żebym lepiej zostawił to na magisterkę, i poleciła mi np. porównanie jakiejś terminologii. Jako że interesuję się muzyką, to wybrałem właśnie to, tylko nie wiedziałem do końca, na której części terminologii muzycznej się skupić, bo przecież tego też jest dużo. Po niedawnej rozmowie ze swoim byłym nauczycielem gry na fortepianie, nota bene Polakiem z Wrocławia mieszkającym w Pradze od ponad trzydziestu lat, doszliśmy do wniosku, że nawet nazwy samych instrumentów spokojnie wystarczą. Już teraz was proszę, trzymajcie za mnie kciuki, żeby mi się udało. Wiem, że tak na prawdę to bzdura, ale jak pewnie niektórzy z was się domyślają, dla mnie jest to jeszcze trochę kosmos. Niemniej inni przeszli, to dlaczego ja nie powinienem?
Oprócz tego chyba największą nowością i tym, co zapamiętam najbardziej z wiosny 2019, był mój udział w filmie. Anglicy i Amerykanie nakręcają tu jakąś bożonarodzeniową bajkę o elfach itp. Mieliśmy grać z zespołem na imprezie z okazji rozpoczęcia nakręcania, ale okazało się, że przestrzeń za mała jak na cały zespół, więc zaproszono tylko mnie, później przyszli jeszcze dwaj koledzy z zespołu, ale tylko na jakąś godzinkę, podczas gdy ja grałem w sumie 3 godziny z krótkimi przerwami. No i spodobałem się reżyserowi, więc zapytał mnie, czy chciałbym w tym filmie grać. Wahałem się trochę, ale w końcu się zgodziłem, bo po pierwsze nowe doświadczenie, po drugie wiadomo, na prawdę solidny dorobek.
Dostałem rolę akordeonisty, który grał na jakiejś świątecznej zabawie. W praktyce oznaczało to tyle, że miałem w ręku atrapę akordeonu. Po prawej stronie dwa rzędy guzików i rzemień nie na ramię, tylko na rękę jak np. na koncertinie, zaś z lewej strony brak czegokolwiek do grania, a jedynie chyba też rzemień na rękę i kilka jakichś gałęzi wyciętych z drzewa włącznie z gliną, która czasami z tego spadała. Pewnie miało sprawiać to wrażenie instrumentu z bajki. Spędziłem w naszym praskim atelierze Barrandov 5 dni po 10,5 godziny plus przedtem 2 dni prób po 3-4 godziny. Często czekałem, niezawsze było wiadomo, kiedy będę tam potrzebny, ale jak widać, wszystko wyszło. Ponadto zapewnili mi asystę, w sumie dobrze, bo w nieznanej przestrzeni w dodatku pełnej kabli, rekwizyt itp. trudno byłoby szybko się przemieszczać, a to było konieczne dość często. Jedzenie też całkiem pyszne i codziennie zawozili mnie zarówno z domu na miejsce jak też z powrotem. W chwilach przerwy albo coś robiłem na smartfonie, np. słuchałem radia Tok FM, albo rozmawialiśmy z chłopakiem, który był moim asystentem. Jest to uczeń technikum informatycznego, którego oboje rodzice też są filmowcami i właśnie oni mu to załatwili. On też dostał za to jakąś kasę, więc dlaczego nie.
Nawiasem mówiąc, dowiedziałem się później, że był to pierwszy film pełnometrażowy tego reżysera i że on często postępował chaotycznie, bo był niedoświadczony. Gdyby robił wszystko tak jak trzeba, to prawdopodobnie mniej byłoby czekania i dziwnych momentów, w których nic niewiadomo. Ale cóż, doświadczenie nawet ciekawe i przyznam, że gdybym dostał w przyszłości podobną propozycję, pewnie bym się zgodził, oczywiście w miarę możliwości i biorąc pod uwagę obowiązki, zwłaszcza uczelniane.
Dodam jeszcze, że było nas więcej muzyków i m.in. poznałem tam jednego naszego znanego kompozytora muzyki filmowej, który jest bardzo miły, a jednocześnie specyficzny i szalony w bardzo podobny sposób do niektórych nas niewidomych ze mną włącznie. Mówię tu np. o skojarzeniach językowych i słownych, o bardzo bezpośrednich reakcjach itd. Tak więc w jego obecności na prawdę często myślałem o naszym środowisku, bo on doskonale by się z nami zgrywał. 😀
Tak że to tyle co do mojego udziału w bajce A Boy Called Christmas, gdyby ktoś kiedyś się natknął.
Poza tym mamy w tym miesiącu wiele wydarzeń z zespołem. Praktycznie co weekend wesele, urodziny albo coś podobnego i też kilka koncertów. Z ciekawszych rzeczy, niedługo będziemy grali na weselu Meksykanki z Polakiem, oboje mieszkają w Pradze.
No i jasne że planuję już też wakacje. Egzaminy wszystkie zdane oprócz dwóch powyżej wspomnianych literatur, teraz do końca czerwca jestem blokowany poprzez granie z zespołem, ale pod koniec miesiąca mogą zacząć się wyjazdy. Myślę o Polsce, chyba Warszawie na przełomie czerwca i lipca, potem koło 10 lipca jadę na tydzień do Moskwy. W drugiej połowie lipca kolejne grania z zespołem, a w sierpniu prawdopodobnie Poznań, Kraków i zlot Eltenowiczów. Wierzę, że z wieloma z was tam się zobaczymy. Przy tym wszystkim będę też czytał, a więc zamierzam dzielić sobie dni. Rano i do południa czytać, gdziekolwiek bym nie był, a po południu robić wszystko inne. Myślę m.in. o załatwieniu pozwolenia na granie na ulicy np. w Warszawie lub innym mieście w Polsce, akordeon na pewno się załatwi po znajomości na miejscu i chciałbym po prostu spróbować po kilku doświadczeniach na Słowacji i w Pradze. Zobaczymy też, ile będzie czasu, ale wierzę, że uda mi się odwiedzić również inne miasta, np. Wrocław, Lublin, Płock czy Radom. Ale to wszystko jak na razie w ramach planów.
Myślę, że napisałem już wszystko, co chciałem, więc życzę wam miłego początku lata, do następnych wpisów i z niektórymi z was prędzej czy później do zobaczenia!